Autobusy elektryczne | Elektromobilność | Samochody elektryczne

Czy wystarczy prądu, aby napędzić elektromobilną rewolucję?

Rosnąca liczba samochodów i autobusów elektrycznych w Polsce rodzi pytanie, czy krajowy system energetyczny wytrzyma dodatkowe zapotrzebowanie na prąd. Wszystko wskazuje na to, że nie powinniśmy mieć powodów do obaw, a infrastruktura z dużym prawdopodobieństwem nie zahamuje rozwoju elektromobilności.

Według danych Ministerstwa Energii, nawet milion samochodów elektrycznych nie byłoby problemem z punktu widzenia zapotrzebowania na energię. Szacuje się bowiem, iż taka liczba „elektryków” może wygenerować dodatkowe zapotrzebowanie w przedziale od  2,3 do 4,3 TWh, przy rocznej produkcji energii na poziomie ponad 152 TWh (dane za 2020 r. wg. PSE).

Patrząc na większe liczby wskazać jednak należy, że prędzej czy później zapotrzebowanie na prąd wzrośnie. Zgodnie z wyliczeniami Euelectric, 10-procentowy udział aut elektrycznych w europejskiej flocie pojazdów oznaczałby dodatkowe zapotrzebowanie na energię w wysokości 82 TWh – odpowiadające ponad połowie całej polskiej produkcji. Symulację dla pełnej elektryfikacji samochodów w Europie przeprowadził natomiast portal Business Insider. 277,8 mln „elektryków” oznaczałoby 667 TWh dodatkowego zapotrzebowania na prąd, co oznacza konieczność zwiększenia jego produkcji o 24%.

Polskę czekają co prawda duże wyzwania związane z modernizacją energetyki, a także rozwojem sieci stacji ładowania pojazdów elektrycznych, ale wszystko wskazuje na to, iż prądu do ich zasilania nie zabraknie. Nawet wtedy, gdy na krajowych drogach pojawi się ich milion.

Zobacz także