Elektromobilność | Samochody elektryczne

Czy Chińczycy podbiją europejski rynek aut elektrycznych?

Od dawna mówi się, że chińskie marki stają się realną konkurencją dla europejskich producentów. Zdaniem ekspertów, za azjatyckimi firmami przemawiają niższe koszty produkcji i łatwiejszy dostęp do półproduktów, niezbędnych w do wytwarzania aut elektrycznych. W krajach Starego Kontynentu pojawia się także coraz więcej marek i modeli chińskich „elektryków”.

Cena czyni cuda

Analitycy, którzy dokładnie przyjrzeli się kosztom produkcji samochodów elektrycznych w Unii Europejskiej i Chinach, oszacowali, że dla jednego egzemplarza różnice wynoszą nawet 10 tys. euro na korzyść pochodzących z Państwa Środka. Te dane – doskonale znane czołowym graczom na wspólnotowym rynku – generują presję na rodzimych producentów, aby ograniczać koszty i skuteczniej konkurować z „elektrykami” z Azji. 

W obliczu kryzysu energetycznego i szalejącej w Europie inflacji, ceny nowych pojazdów mają niebagatelne znaczenie dla konsumentów. Klienci na Starym Kontynencie poszukują tańszych samochodów – także elektrycznych. Dodatkowym czynnikiem jest niepewność wynikająca z zawirowań na rynku ropy naftowej i gazu. Jak wskazują w swoich badaniach eksperci JATO Dynamics, średnia cena samochodów elektrycznych w Europie wzrosła w ostatnich latach z 51 tys. USD w 2015 r. do 58,5 tys. USD. Jednocześnie w Chinach średnia cena aut elektrycznych spadła znacząco, z 70 tys. USD do 33 tys. USD. 

Konkurencja nie śpi

Tym samym popularność elektrycznych pojazdów w Pekinie czy Szanghaju rośnie zdecydowanie szybciej niż w Europie lub USA. Oprócz samej przewagi po stronie półproduktów, proces powstawania nowego auta w Chinach jest tańszy również ze względu na niższe koszty badań i rozwoju oraz samej pracy. Równocześnie auta z Dalekiego Wschodu pod względem jakości i bezpieczeństwa są już konkurencyjne wobec pojazdów z Europy. 

To wszystko ma niebagatelne znaczenie w kontekście rosnących potrzeb europejskich kierowców. Aktualnie chińscy producenci posiadają ok. 6% udziału w europejskim rynku pojazdów elektrycznych. Z pewnością zaangażowanie to znacząco wzrośnie w najbliższych latach, choć kluczowe w tym kontekście mogą być wysokie cła nałożone na Chiny, których celem jest ograniczenie konkurencji i zbyt silnej eksploracji rynku unijnego. 

Zawirowania w sektorze elektromobilności

O tym, w jakim kierunku zmierza rynek elektromobilności, niech świadczą ostatnie dane dotyczące amerykańskiego koncernu Tesla. Zdaniem ekspertów, obserwowana korekta kursu akcji firmy Elona Muska to jedynie racjonalizacja po stronie inwestorów, którzy już lepiej diagnozują perspektywy zmian na rynku pojazdów elektrycznych. Jednak zdaniem części komentatorów sytuacja Tesli ma również związek ze spadkiem sprzedaży samochodów elektrycznych w Chinach. W Państwie Środka doszło bowiem do obniżki marż i cen, a to wywołało niezadowolenie ze strony tych, którzy weszli w posiadanie aut elektrycznych za zdecydowanie wyższą cenę. Inwestorzy mają obawy, że podobna sytuacja może mieć miejsce w Europie, a to odbija się bez wątpienia na Tesli i innych producentach. Nie bez znaczenia jest także globalna ekspansja chińskiej marki BYD, która walczy z Teslą o fotel światowego lidera rynku EV.

W grudniu 2022 r. analitycy Morgan Stanley skorygowali swoje dotychczasowe prognozy. Dziś szacują, że rynek elektromobilności do 2030 r. zwiększy się nie do poziomu 32%, a 26% udziału „elektryków” w całej flocie użytkowanych pojazdów. To efekt wojny w Ukrainie, globalnej recesji i kryzysu energetycznego. Obserwatorzy szacują, że w 2022 r. Tesla wyprodukowała prawie 1,4 mln samochodów. Więcej produkują m.in. Toyota czy Volkswagen, ale nadal to firma Elona Muska jest światowym liderem, co wynika z  wieloletniej przewagi technologicznej. Nawet krótkotrwały pesymizm inwestorów nie jest w stanie zahamować zwrotu ku elektromobilności.

fot. Friends of Europe/Flickr

Zobacz także